Pożegnanie z Kórnikiem
 
Moje ulubione miasteczko, Kórnik - Bnin, położone nad dwoma jeziorami. Miasto w którym znajdują się dwa Rynki, gdzie na ratuszowej fladze sąsiadują ze sobą dwa herby, Kórnika i dawnego Bnina. Miasto znane z zasobnej w starodruki biblioteki na kórnickim Zamku, przepięknego Arboretum oraz zacnych, spokojnych i porządnych mieszkańców.
Pomimo, iż urodziłem się na poznańskiej Wildzie, lata swojej młodości spędziłem także w Poznaniu, a połowę swego życia mieszkałem  w Stanach Zjednoczonych, darzę to miasto szczególnym sentymentem.
Po kilku latach tutaj ostatnio spędzonych (przeplatanych moimi częstymi wyjazdami), dziś żegnam się z tym miasteczkiem, żegnam się z polskimi przyjaciółmi. Żegnam się z żalem, ale i z nadzieją, iż może, jeszcze kiedyś, na powrót tu zamieszkam.
Los i splot życiowych okoliczności, znowu rzucają mnie za ocean.
Walizki już spakowane, na stole lotnicze bilety, więc przy pięknej słonecznej pogodzie, wyruszyłem na pożegnanie moich miejsc ulubionych.
Żegnam się, z odrestaurowanym przepięknie Ratuszem na kórnickim Rynku.
Z Białą Damą zamieszkałą na kórnickim Zamku.
  Z przekwitającymi już magnoliami, w przyzamkowym Arboretum, ...

... i moją ulubioną tam alejką, gdzie lubiłem czytać książki z kórnickiej, zamkowej Biblioteki.
  Żegnam się, z obrzeżem mojego ukochanego lasu, zasobnego w dorodne kanie, ...
... z sosenkami, wśród których zbierałem przepiękne podgrzybki, ...



 

  ... brzeziną, gdzie w wysokiej trawie, wbród czerwonych kozaków.


Żegnam się, z kaczkami na brzegu kórnickiego jeziora, pod moim domem, ...



 

  ... i samym jeziorem w którym woda, z roku na rok coraz bardziej czysta.

Żegnam się wreszcie, z grillo-wędzarnią którą wybudowałem i moją ogrodową kuchnią, gdzie dane mi było spędzać czas, w towarzystwie mojej rodziny, moich przyjaciół, zacnych gości i smakoszy domowych wędlin, ...



 

... jeżeli dobry Bóg pozwoli i da mi wrócić jeszcze do rodzinnego kraju, zamieszkam na powrót w Kórniku, lub jego najbliższej okolicy.