|
|
Słoneczna
Floryda
|
Było pożegnanie ... jest
przywitanie 
Podróż przebiegała bez żadnych niespodzianek. Z Poznania na
lotnisko Tegel e Berlinie żabi skok, a lot do Frankfurtu mniej niż
godzinę. Z niemieckiego lotniska, na kontynent półmocno
amerykański to już dłuższa wycieczka, 11 godzin lotu wymaga
trochę
cierpliwości (pocieszałem się tym, że nie lecę do Australii i że, mogę
prawie cały czas spać w samolocie).
Tego samego dnia wczesnym wieczorem wita nas w pełnym jeszcze słońcu
błękitnie niebo z kilkoma kłebiastymi chmurkami i temperaturą 24*C.
Odprawa paszportowo - bagażowa i już jestem w objęciach, mojej
stęsknionej za rodzicami córeczki. Na wschodnie
wybrzeże
do Cape Canavaral już tylko godzina jazdy samochodem.
|
 |
Kilka mil za lotniskiem żegna nas
zachodzące śłońce.
|
|
Poranna kawa na tarasie przy
atlantyckiej lekkiej bryzie to prawdziwa przyjemność,
później spacerek
po wychłodzonej nocą plaży i "milion" spraw do załatwienia, ...
Po przeciwnej stronie półwyspu skąpany w słońcu port
pełnomorski. |

|
|
 |
Nowego miejsca zamieszkania,
można poszukiwać również
... "od strony wody" ...
|
|
|
... zapadł w południową drzemkę i
"nic go nie rusza".
|
 |
|
 |
Zachody słońca przepiękne, ...
(wschody od strony Atlantyku również, ale ... na razie za
późno jeszcze wstaję)
|
|
...
przywitania ze "starymi znajomymi", załatwianie spraw związanych z
osiedleniem się w nowym miejscu, otwarciem (a raczej "reaktywowaniem")
firmy, czyli ... rozpoczęcie realizacji planów i marzeń,
... ciąg dalszy
niebawem |
|
|
|