Paulsburgery i … rybki smażone, marynowane w octowej zalewie
September 20, 2009 on 11:03 pm | In Grill i BBQ, Owoce morza, Przystawki i dodatki | 5 Comments… paulsburgery – cóż za dziwaczna nazwa
… hmmm … nie wiedziałem jak te swoje kotlety mielone do buły nazwać
.
“Hamburgery” są z Hamburga i trochę inne jakieś.
“Kingburgery” z “królewskiej sieci” fastfood’owej, że o BigMac’ach nie wspomnę
Inspiracją na moje mielone kotlety, była swego czasu jakaś kiełbaska w parówkowym stylu, z serem w środku (niezbyt smaczna zresztą) … często robiłem cheeseburgery i pomyślałem “dlaczego tego sera nie władować do środka” … no i wyszło ponad oczekiwania, czyli nad wyraz przyzwoicie.
Częścią tajemnicy dobrego burgera, jest wołowe mięso na niego użyte, (najlepiej moim zdaniem, do tego celu nadaje się antrykot albo rozbratel) … polecam mięsko zemleć samemu (wiemy wtedy co jemy i ile mamy mięsa w mięsie, za “psem zmielonym razem z budą” jakoś nie przepadam). Ser, może już być bardziej pośledniego gatunku i nie ma to, aż tak wielkiego znaczenia.
Paulsburgery podaję w ciepłej bulce, z listkiem zielonej sałaty, sosem majonezowo-chrzanowym (który to wszystko doskonale ze sobą łączy) i … sałatką z pomidora i kwaszonego ogórka.
Małżonce i Gościom smakuje, może i Wam również przypadnie do gustu.

Kilka dni po powrocie z Teksasu, zapragnąłem smażonej rybki w octowej zalewie. Niestety w miejscu w którym mieszkam na Florydzie, zielone, bałtyckie śledzie, są dla mnie nieosiągalne do kupna w lokalnych sklepach. Nabyłem więc sobie, … 10 funtów mrożonej flądry by ją zaadoptować do swych kwaśnych zamiarów.
Fląderki zostały powoli rozmrożone, opanierowane w mące i usmażone zgodnie ze sztuką, a zalewa przygotowana na wzór i podobieństwo, zalewy do smażonych płatów sledziowych (sztuka robienia tejże zalewy, pochodzi od mej Teściowej, czyli z Poznania – ciekawe czy “śledziożercy” z Wybrzeża robią podobną). Ciepła jeszcze rybka wprost z patelni, przełożona została do wielkiego słoja - wielkości małego wiaderka – zalana ciepłą marynatą octową z cebulką i … czekamy …
… po godzinie Terenia (czyli moja Szanowna Małżka – gdyby ktoś nie wiedział), nie wytrzymała, wyjęła ze słoja na talerzyk kawałek rybki, skosztowała, oblizała się ze smakiem i stwierdziła: “już są dobre”
… choć były jeszcze ciepłe, ocet już przez rybkę zaczął się przedzierać i pozostawiał coraz większe ślady swego aromatu, połączonego z cebulką, ziołowym pieprzem i ostrą chili,
… doskonałe były na dzień następny rano.
Poszły duże porcje na talerzyki, do świeżej buły grubo posmarowanej masełkiem.
Nie wiem jak to się stało, że ludziska się zwiedziały o “jakichś nowościach, rodem z Polski w Paul’owej Kuchni” i … po dwóch dniach śladu nie było po fląderkach.
Nie wszyscy się jednak załapali, “fama” poszła jednak zbyt daleko i dziś rano “chcąc nie chcąc“, musiałem dorobić jeszcze 5 funtów “towaru“.
Może i wam zasmakuje:
Flądra smażona, marynowana w zalewie octowej

jak zwykle … Smaczniutko pozdrawiam.
5 Comments »
RSS feed for comments on this post. TrackBack URI
Leave a comment
Entries and comments feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress with jd-sunset-3c theme design by John Doe.
Flądrę to może niekoniecznie, ale kogutka w marchewce i groszku – mniam!
Paulsburgery chyba też znajdą zastosowanie u nas, chociaż wołowiny praktycznie w ogóle nie jadamy. Spróbuję z innymi rodzajami mięska, może np. drobiowe też się nada?
Comment by DPS — September 21, 2009 #
“Śledziożercy ” z Wybrzeża robią podobnie
.Pyszota.
A paulburgery robię na grilla już dawno..ale z serkiem jeszcze nie próbowałam.
Pozdrawiam
Małgosia
Comment by Małgoś — September 21, 2009 #
Ja też tylko własnej roboty burgery jadam. Nawet podobne, tylko mielę miesko z cebulą i dużo pieprzu. A tej flądry muszę spróbować. Na szczęście można u nas dostać.
Comment by Pigwa — September 21, 2009 #
Anetko … drobiowe raczej niekoniecznie
(tzn, ja nie lubię, ale komuś może smakować) 


Małgoś, spróbuj koniecznie z serem, … gorący rozpuszczony ser wewnątrz, stanowi niezłą kombinację
Zdzisu, kupuj fląderkę (chyba, że masz dostępne śledzie – są jeszcze lepsze) … zresztą co Tobie będę dużo gadał – opinie “śledziożerców” masz powyżej
.
pozdróweczka
Comment by Chef Paul — September 22, 2009 #
Solonych śledzi tutaj nie uświadczysz, ale molestuję od jakiegoś czasu Borysa (właściciel ruskich delikatesów), żeby sprowadził. Narazie kończy się na obiecankach, ale coraz wiecej miejscowych Rusków go też napiera. Może oni coś wskórają.
Comment by Pigwa — September 22, 2009 #