Atchafalaya – lasy na wodzie
September 16, 2009 on 12:38 pm | In ... co w trawie piszczy,, ... nie na temat, ... w kuchni | 4 Comments… bardzo lubię pikantną kuchnię Cajun, kiedy więc w drodze powrotnej z Texas’u przejeżdżałem przez Luizjanę, znalazłem trochę czasu aby zajrzeć “tu i ówdzie”.
Zabieram Was więc w podróż … na największe bagna w USA, do Luiziany, pomiędzy Lafayette a Baton Rouge – Atachfalaya Basin.

W języku Indian z plemienia Choctaw, “hacha” to rzeka a “falaia” to długi.

Atchafalaya nazwana tak na podstawie indiańskiego języka, to pozostałości dawnej delty rzeki Mississippi, a obecne tereny bagienne, które zaczęły się tworzyć około 10 tys. lat temu. Obecnie jest to najwieksze bagnisko w Stanach Zjednoczonych, rozciąga się od Północy na Południe na przestrzeni ponad 240 km i ze Wschodu na Zachód na 32 km, o powierzchni prawie 2500 km/2 .
Opowie Wam o tym rejonie, wystrojony w piękną jesienną szubę Kolega, zapoznany w Butte LaRose.

Niedaleko za miejscowością Lafayette jadąc na wschód autostradą nr 10 (przecinającą całe Stany Zjednoczone od wschodniego do zachodniego wybrzeża) docieramy do siódmej na świecie pod względem długości przeprawy mostowej – prawie 30 km czteropasmowej jezdni o szerokości ponad 100 metrów.

Z obu stron drogi rozciąga się wspaniały widok na bagno, …

… poprzecinane, licznymi głebszymi kanałami.

Bagno zamieszkują potomkowie Acadiens – siedemnastowiecznych francuskich osadników, przybyłych tu z Kanady i północnych rejonów Stanów Zjednoczonych.
Tereny te są niezmiernie bogate zarówno w zwierzynę leśną – czarne niedźwiedzie, pantery, rysie, lisy, nutrie, norki, piżmaki szopy a także ponad 250 gatunków ptaków z takimi rzadkościami jak orły amerykańskie, sokoły wędrowne, dzięcioły i ogromne ilości ptaków śpiewających.
Znajdziecie tutaj również 65 gatunków płazów i gadów na czele z aligatorami i ogromne ilości (ponad 100 gatunków) ryb, a wśród nich takie okazy

Życie na bagnach do łatwych nie należy, mieszkańcy tych terenów głównie zajmują się rybołóstwem.
Atchafalaya słynie z ogromnej ilości wyławianych tutaj raków (ponad 10 tys. ton rocznie) i to główne zajęcie tubylców, wraz z obsługą turystyki łowieckiej i wędkarskiej.
Na kuchennym stole i w kuchennej szafie.
Kuchnia Cajun (jak już pisałem na wstępie), to jedna z moich ulubionych. W starych domach potomków dawnych osadników, spotkać można proste wyposażenie kuchni …

… i szafy kuchenne, wypełnione współczesnymi jednak specjałami regionu.

Doskonałe, są słynne regionalne, pikantne, paprykowe sosy, ale region ten słynie także między innymi z kiełbasy “Andouille” której główne składniki to wieprzowina, papryka, cebula i wino.
Zrobię ją napewno niebawem (o czym nie omieszkam poinformować), połączona z rakami i grzybami tworzy smakowitą potrawę.

… narazie jednak, proszę zadowolcie się jedną z moich starszych receptur, a mianowicie: “BBQ Wild Boar Chops – Louisiana Style” – dzika można zastąpić wieprzowiną.
Oczywiście nie brakuje tutaj regionalnej muzyki. Jednym z ulubionych instrumentów jest harmonia …

… i można tutaj usłyszeć prawdziwe koncerty, wykonywane przy pomocy tylko tego instrumentu.
Wyjeżdżamy już z Wielkiego Bagna …

… zbliżając się do Baton Rouge, …

… pojawia się przed nami następny most … Do zobaczenia ponownie.
4 Comments »
RSS feed for comments on this post. TrackBack URI
Leave a comment
Entries and comments feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress with jd-sunset-3c theme design by John Doe.
Kurczę, same ciekawe rzeczy piszesz, Pawełku, dzięku Twoim wpisom człowiek troszkę bliżej poznaje ten kraj, o którym tak naprawdę niewiele wiemy tutaj…
No całkiem jak moja!!!
Bardzo ciekawa relacja, z przyjemnością będę czytała więcej takich, a do tego ta szafa!
Kto im, kurna, pomysł mój sprzedał?
Comment by DPS — September 16, 2009 #
Muszę jeszcze raz kiedyś zawitać w tamte strony. Uwielbiam kuchnię cajun a ich miejscowa andouille nie ma sobie równych. Czasem kupuje tu w ekologicznym markecie, ale mało przypomina mi tamte smaki. Pozazdrościć wrażeń.
Comment by Pigwa — September 17, 2009 #
… ba, … “szafa” całkiem, całkiem

… (jak zwykle nie obeszło się, bez nabycia sosiku paprykowego, miejscowego)
… Twoja jednak Anetko bardziej mnie się podoba, a w szczególności zawarte w niej specjały
Zdzisiu … wybierz się koniecznie … Andouille, najlepsza na świecie, a i rybkę złowić można “niczego sobie”
Comment by Chef Paul — September 18, 2009 #
Nigdy nie próbowałam tej kuchni…może czas najwyższy?
Pawle..piękna relacja,czekam na ciąg dalszy.
Comment by Małgoś — September 19, 2009 #