|
|
1
Ogólnopolski Zlot Wędzarniczej Braci
Napoleonów 2006
|
|
|
 |
Prezentację
przewidywano na około jedną godzinę, ale ilość i dociekliwość
zadawanych pytań przez Wędzarników sprawiły, że pokaz trwał
ponad trzy godziny.
|
|
| Do
BBQ i wędzarni, powędrowały przygotowane wyroby i już po niedługiej
chwili rozpoczęły się pierwsze degustacje, które zapoczątkowały
wspaniałą biesiadę. |

|
|
 |
Dziczek cały czas, powoli, piekł się na
rożnie.
|
|
Na stoły powędrowały także potrawy, przywiezione przez
uczestników, które długo by tu wymieniać, ale wszystkim
napewno wbiły się w pamięć śledzie przygotowane na rozmaite sposoby
przez Królową Śledzi Małgoś, znaną już z Kórnika,
pyszną szynkę JackaB, wędliniarskie wyroby Olego i Dominika z
„grupy śląskiej”, specjały z koziny JarkaZP, a także
„kunsztownie ozdobione” wyroby kolegi Bagno.
|
 |
|
 |
Przed
wydaniem porcji dzika, urządzono przeciąganie rumaka, niestety
„kóń” bez problemu dał sobie radę z przeciwnikami.
Około 8 wieczorem, dzik który piekł się około 12 godzin, był
gotowy i uczestnicy karnie stanęli w kolejce po swoje porcje.
Ile kto mógł zjeść tyle porcji otrzymał, wraz z wyśmienitym
pieczywem, które wydawały Terenia żona Chefa, oraz Dominika i
Iza, córka i żona Piranii.
Biesiada trwała do północy. Z wieczornych atrakcji odnotować
należy „wyorywanie” ręcznym pługiem jedno-skibowym hasła
biesiadników „Wędzarnicza Brać”.
|
|
|
W
niedzielę nastał znowu piękny dzień. Część uczestników udała się
na zwiedzanie „wielkiej dziury” czyli Kopalni Węgla
Brunatnego w Bełchatowie, a pozostała część zabrała się za urządzenie
śniadanio-obiadu.
Uwędziliśmy jeszcze wcześniej przygotowane kurczaki i po posiłku powoli
zaczęliśmy się rozjeżdżać do domów, przyżekając sobie solennie,
że na następny rok w tym samym czasie i miejscu spotkamy się na
następnym Zlocie.
|

|
|
Do zobaczenia w przyszłym roku.
relację
spisali: Małgoś i Chef Paul
zdjęcia:
Lech40i4, Kakadu, Savio
|
|
|
|
|