Reportaż Telewizji NTL
do pobrania
 
Napoleonów

1 Ogólnopolski Zlot Wędzarniczej Braci
Napoleonów 2006

 
Po imprezie Dni Kórnika (w maju br roku), kiedy to spotkaliśmy się wspólnie z członkami Forum Macieja Kuronia, oraz członkami Wędzarniczej Braci, postanowiono, iż Ogólnopolski Zlot Wędzarniczej Braci www.wedlinydomowe.pl odbędzie się jeszcze tego lata, w Napoleońskiej Zagrodzie, położonej wśród pięknych lasów i z dużą stadniną koni.
Głównym punktem programu był sobotni pokaz rozbioru tuszy wieprzowej i produkcja wędlin na domowy użytek.
Pomimo ustalenia terminu oficjalnego rozpoczecia Zlotu na sobotę, część uczestników postanowiła, przybyć do Napoleonowa już w piątek, by pomóc Maxellowi (organizator imprezy), w pracach przygotowawczych i zapoznać się osobiście (większość uczestników znała się „wirtualnie”).
Tak więc w piątkowe popołudnie, serdecznie witani przez właścicieli Zagrody, Anetę i Jacka, zaczęli pojawiać się pierwsi uczestnicy.

Pomimo padającego deszczu rozpalono ognisko i na ruszcie zawieszonym nad ogniem, Papcio wraz ze swą małżonką, przygotowywał pierwszy „zlotowy” posiłek (karkówkę i pieczone domowe kiełbaski).
  Niektórzy nie mogli się doczekać i piekli kiełbaski bezpośrednio nad ogniem.

Chef Paul wraz z Piranią, obiecali również pojawić się w piątek, spóźniali się jednak niemiłosiernie, co niezmiernie martwiło Janka ze Słubic, który w bagażniku swego auta trzymał zamyranowaną dziczą lochę.
Wreszcie późnym wieczorem pojawili się, na teren gospodarstwa wjechał rzęsiście oświetlony Jeep, ciągnący coś co przypominało małą łódź podwodną.
Ku zdziwieniu uczestników nie był to jednak batyskaf, tylko wielka mobilna grillo-wędzarnia, (a właściwie „kombajn żywieniowy” do imprez plenerowych).
Ustawiono urządzenie (jak się dowiedzieliśmy jest to największa w Polsce, a może i w Europie, mobilna grillo-wędzarnia, model Texas) pod wiatą, a Chef Paul i Pirania, objaśniali zainteresowanym, działanie i zastosowanie poszczególnych elementów urządzenia.
Rozpalono ogień w paleniskach, aby maszynę osuszyć i rozgrzać a przy okazji do piekarnika powędrowały kaszaneczki.
Skończyły się jednocześnie zmartwienia Janka i locha z jego bagażnika, powędrowała do chłodni, która stanowi jeden z elementów „Texasu”.
  Jednym z zaproszonych na nasz Zlot gości był przedstawiciel Stowarzyszenia Winiarzy i Miodosytników Polskich, Dzidek, który przywiózł ze sobą ku uciesze zebranych, cały zestaw nalewek, win, miodów i piwa, (wszystko oczywiście domowej roboty).
Wstępne „zapoznawanie się” trwało prawie do rana, z tańcami włącznie.

Sobotni poranek, przywitał nas piękną słoneczną pogodą i zapachem dymu z grillo-wędzarni, przygotowywaną do pieczenia dzika w całości. Wspaniale pachniało także pieczywo dostarczone nam przez przyjaciela Piranii i Chefa Paula, Zbyszka, (właściciela piekarni w Śmiglu).

Dzik (o wadze prawie 60 kg) został nadziany na „widelec”, przy wydatnej pomocy najsilniejszego naszego wędliniarza Dymka i umieszczony na obrotowym rożnie, gdzie miał się piec około 10 do 12 godzin. 
Na swoją kolej do wędzarni, obsychając na powietrzu, oczekiwały również pstrągi, dostraczone MirkaB, Kaca i Lecha40i4, a pierwsza ich mała porcja powędrowała do domowej wędzarenki Grzegorza.

Główną część programową Zlotu, czyli pokaz „Rozbiór tuszy wieprzowej i domowa produkcja wędlin”, (postanowiono nagrać na płytę DVD jako materiał instruktażowy).

Pokaz przeprowadziła Pani Technolog, z lokalnej masarni wraz z zawodowymi rzeźnikami.



 

  Po rozbiorze półtuszy, przygotowano białą kiełbasę do parzenia i pieczenia, kiełbasę wiejską do wędzenia, szynkę, baleron, kaszanki i salcesony.


ciąg dalszy